Skip to content

Olga Oktawia z the biscuit factory

Po długim czasie oczekiwania pojawia się pierwszy post ! Przepraszamy za lekką zwłokę, ale sprawy organizacyjne projektu zajęły nam więcej czasu niż sądziłyśmy, za to możemy obiecać, że przynajmniej raz w tygodniu na stronie będzie pojawiał się artykuł, planujemy pare cykli rozmów z ciekawymi osobami, jak i artykuły bezpośrednio porównujące zalety niezależnych projektantów na tle sieciówek. Więcej nie zdradzimy, a dowiecie się o niej śledząc naszą stronę jak i fanpage 🙂

Rozmowa z Olgą prowadzącą blog the biscuit factory rozpoczyna jeden z cykli jakie pojawią się na stronie, rozmów z blogerami, które w naszej ocenie już zrobiły pierwszy krok,
aby „nosić się świadomie”.

Śledzimy twojego bloga nie od wczoraj, bez żadnego „ale” możemy powiedzieć, że jesteś jedną z najbardziej świadomych swoich wyborów blogerek. Widać to na blogu jak i z tego co wiemy, to również prowadziłaś warsztaty dotyczące stylizacji.
Powinnyśmy teraz Ciebie dopuścić do głosu,
Co robisz na co dzień, jeśli nie blogujesz i jak do tego doszło, że można Cię znaleźć tu (http://www.olgaoktawia.blogspot.com) ?

Historia powstania The Biscuit Factory niestety nie jest zbyt porywająca. Parę lat temu, kiedy blogi nie były jeszcze aż tak popularne, a słowo ,,szafiarka” nie wywoływało żadnych negatywnych emocji, przeglądając Internet natrafiłam na kilka stron poświęconych tej tematyce. Początkowo zastanawiałam się jak zostanie to odebrane przez moje otoczenie, bowiem stanie się internetową chwalipiętą trochę kłóciło się z moim charakterem. Za namową znajomych zdecydowałam się spróbować, choć z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że podchodziłam do tego z dużym dystansem, zupełnie nie zdając sobie sprawy jak wpłynie to na moją przyszłość. Na przestrzeni prawie sześciu lat blog bardzo się zmienił. Kiedy powstał byłam jeszcze w liceum, moda ogrywała w moim życiu ważną rolę, ale planem na życie numer jeden było od zawsze dziennikarstwo. Obecnie jestem już na czwartym roku studiów i właśnie dzięki blogowi mogę rozwijać swoje dwie największe pasje. I choć jego forma jest dosyć prosta, to całość wygląda tak jak wymyśliłam to na początku. Na co dzień staram się zatem pogodzić studiowanie z prowadzeniem bloga. Oprócz tego dużo piszę, gotuję i gram na ukulele


Wchodząc do Ciebie, możemy zauważyć, że w twojej szafie jest naprawdę sporo rzeczy polskich marek, wielki plus!
Panuje u Ciebie balans między ilością rzeczy z siecówek, a młodych projektantów czy polskich marek?

Staram się taki balans zachować, choć nie jest to łatwe. Ubrania czy dodatki od projektantów nierzadko bywają droższe od rzeczy z sieciówek, a przy studenckim budżecie odgrywa to dość dużą rolę. Chciałabym taki balans zachować, dlatego zdarza się, że zamiast kilku ubrań z popularnych sklepów sieciowych kupuję jedną stworzoną przez młodego projektanta czy polską markę. Zazwyczaj jest to dobry wybór, mam wtedy pewność, że taki element garderoby czy dodatek posłuży mi trochę dużej.

 Do czyich produktów masz największą słabość? Mogłabyś powiedzieć dlaczego ?

 Cenię sobie marki, które mają pewną tradycję, a wybór ich produktów nigdy nie wiąże się z rozczarowaniem. Nie wyobrażam sobie swojej szafy bez jeansów Wranglera czy klasycznych Martensów. Jeśli chodzi o projekty polskich firm, bardzo lubię Charlotte Rouge, Stay Simple czy Elizę Borkowską (Boska). Za tymi nazwami kryje się ogromna pasja i zaangażowanie, a także niebanalne podejście do projektowania. O ich wyborze decyduje również jakość, która niewątpliwie jest mocną stroną wszystkich wymienionych marek.


Wiele osób uważa, że zakupy w sieciówkach są prostsze, zgadzasz się z tym?

Zdecydowanie. Sklepy sieciowe są przede wszystkim bardzo uniwersalne. Można tam znaleźć niemal wszystko, przymierzyć na miejscu czy nawet zwrócić po kilku dniach od zakupu. Przy okazji duże zróżnicowanie cenowe przyciąga nie tylko ludzi o mniej zasobnych portfelach, ale również tych, którzy mogą wydać na zakupy znacznie więcej. Co ważne, sieciówki podążają za trendami, co dla wielu ludzi jest wielkim plusem. Nie muszą wówczas poświęcać zbyt wiele czasu na poszukiwania interesujących ich rzeczy, ponieważ w pewnym sensie sklepy sieciowe robią to za nich.


Jak sądzisz ile czasu potrzeba Nam, jako społeczeństwu na zrozumienie i zmianę podejścia do ubierania, a może już to zrozumieliśmy?

Wpływ na te zmiany mają różne czynniki. Trudno jest w tym przypadku generalizować, ponieważ z innym podejściem do ubierania spotykamy się u młodych ludzi, a z innym u starszych. Z pewnością ulica wyglądałaby ciekawiej gdyby każdy dokonywał właściwych wyborów jeśli chodzi o styl ubierania, ale czy jest to możliwe? I czy w ogóle istnieje jakieś właściwe podejście, biorąc pod uwagę to jak bardzo zróżnicowana jest polska moda? Te pytania zostawiam Waszym czytelnikom. Mogę tylko dodać, że po paru latach obserwacji sądzę, że podążamy w bardzo dobrym kierunku.

Na koniec, sama o sobie jesteś wstanie powiedzieć, że nosisz się świadomie?

Prowadzenie bloga miało ogromny wpływ na moje podejście do ubierania. Oczywiście, to ważne, żeby notki pojawiały się jak najczęściej, ale z czasem równie ważna stała się jakość tego co pokazuje na zdjęciach. Najlepszą metodą na całe to modowe szaleństwo jest zawsze zdrowy rozsądek. Obecnie w czasie zakupów nie kieruję się wyłącznie wyglądem ubrań, ale zwracam dużą uwagę na skład materiałów i to jak są uszyte. To chyba dobra droga do świadomego podejścia do ubierania, choć w dzisiejszych czasach nie jest to łatwe. Mam jednak nadzieję, że za parę lat będę mogła powiedzieć, że w stu procentach ,,noszę się świadomie”.

Mamy nadzieje, że artykuł Was zaciekawił, 
jeśli macie jakieś sugestie czekamy na niekomentarzach,jak i mailach, które możecie kierować przez formularz kontaktowy na dole strony 🙂

 

2 komentarze

Dodaj komentarz