Skip to content

LAWINA

 

Zima nie pozwala nam o sobie zapomnieć. Nie ma nic bardziej okropnego jak zmarznięte ręce, poznajcie Lawinę, która ma na to lekarstwo – ręcznie dziergane rękawiczki, które możesz spersonalizować !
Dlaczego zdecydowałaś się nazwać swoją markę LAWINA?
W moim odczuciu lawina jest wyrazem energicznym, wyraźnym i nie tylko zimowym. Poza śnieżną lawiną, słowo to w połączeniu z innymi słowami ma wiele przenośni. Nie szukałam nazwy swojej marki, od początku jak powstawały rękawiczki, miałam w głowie Lawinę, mam z nią dobre skojarzenia.
 
Czym inspirujesz się na co dzień i dlaczego akurat rękawiczki?
Na pewno inspirują mnie ludzie, rozmowy z moimi przyjaciółmi i znajomymi, myślę, że w Polsce jest dużo utalentowanych i cennych osób. Na opakowaniach umieszczone jest nasze credo: Lawina. Knitted for positive people. Ten pozytywny charakter Lawiny przejawia się również w kolorach, które są ważnym elementem i silną inspiracją.
Pomysł na produkt przyszedł naturalnie, zebrałam mały zbiór rękawiczek zdobytych z second handów, są to piękne rękawiczki skórzane. Chwile później miałam już własne pomysły na rękawiczki.

 

 Jak wygląda cykl tworzenia rękawiczek?
Zaczynam od dobrania odpowiedniej wełny, szukam ciekawych kolorów. Na wełnę poświęcam dużo czasu, używam wielu gatunków przędzy, w ten sposób testuję włóczki i szukam najlepszej kombinacji na rękawiczki. Każdy gatunek ma swoje zalety i wady, jedną z ciekawszych i mało znanych włóczek jest kid moher. Kid moher jest bardzo delikatną i puszystą wełną, pochodzi z runa młodych kóz angorskich, często występuje z dodatkiem jedwabiu dla zwiększenia wytrzymałości włókna. Jedna para rękawiczek zajmuje 7 godzin dziergania na drutach. Ważne jest aby rękawiczki były wykonane starannie i miały równe oczka. Cały proces podzielony jest na 3 etapy, najpierw wykonuję wewnętrzną stronę rękawiczki razem z kciukiem i ściągaczem, następnie dobieram kolejną wełnę na wierzchnią część rękawiczki, ostatni etap to wykończenie robótki, dzięki któremu, powstaje charakterystyczny dla Lawiny warkoczyk obiegający wokół brzegu rękawiczki.
Jakie to uczucie widzieć swoje projekty na ulicy?
Wielka radość! Daje to energię do dalszej pracy. Zawsze jestem ciekawa, z czym klienci kompletują rękawiczki, do jakiej kurtki, czapki i z jakimi kolorami. Osobiście nie jestem zwolenniczką kompletu: czapka, szalik, rękawiczki. Sama dopasowuję rękawiczki do płaszcza i butów. Jestem szczęśliwa, że udało się zrobić wyjątkowy produkt, wzór niepodobny do innych.
Opowiedz nam o twoim ostatnim spotkaniu w muzeum Pragi.
W lutym byłam gościem na Międzypokoleniowym spotkaniu rzemieślników prowadzonym przez Agatę Napiórską z magazynu Zwykłe Życie. Hasłem spotkania byli rękawicznicy, razem z panem Janem Koziarskim, właścicielem zakładu rękawiczniczego, opowiadaliśmy o naszej pracy i rzeczach, którymi zajmujemy się na codzień. Widać, że takie spotkania są potrzebne, my autorzy projektów, mamy szansę przybliżyć temat wytwarzania przez nas rzeczy, z panem Janem opowiadaliśmy o prowadzeniu firmy, o cenie, jakości i samych wyrobach.
 Czy uważasz, że polskie społeczeństwo nosi się świadomie?
To początek ostrożnych i świadomych zakupów skierowanych na jakość a nie na ilość, nie mniej jest to coraz szersza grupa klientów. Wierzę, że nasza świadomość rozwija się w dobrym kierunku, Widać jak dużo osób docenia Lawinę, bywa, że klienci kupują kilka par na raz lub wracają po kolejne rękawiczki. Dostaję emaile od osób, którzy piszę, że są zakochani w rękawiczkach lub z gratulacjami.
Paulina

Be First to Comment

Dodaj komentarz