Skip to content

BIKE and SOUL – wydziergana moda !

Dzisiejszy artykuł poświęcamy polskiej marce z wydzierganym pomysłem! 
BIKE and SOUL to niepowtarzalny pomysł na ozdobienie ramy roweru, siodełka, głowy, ściany, kierownicy samochodu i czego jeszcze dusza zapragnie. 

Może zacznę pytając skąd wywodzi się idea ozdabiania rowerów i nazwa pod którą działasz ?

Na to pytanie odpowiem w telegraficznym skrócie, bo to historia złożona i na dłuższe spotkanie 😉
Wszystko zaczęło się od tego, że zamieszkaliśmy z Filipem w Sztokholmie, mieście rowerów, w którym każdy słup, latarnia, drzewo jest „oblepione” jednośladami. Niestety wiele z nich to stare, porzucone maszyny, które rdzewieją i już nigdy nie wrócą na „szosy”. Dlatego podczas jednego ze spacerów wpadłam na pomysł, żeby zacząć „malować” włóczką monocykle, o których ktoś zapomniał i dać im drugie życie. Oczywiście sama idea ubierania rowerów zrodziła się chwilę wcześniej, gdy pewnego wieczoru wygrzebałam z kartonu resztki włóczki i szydło mojej babci. Pierwszy był mój wehikuł, a potem „rzuciłam” się na te w mieście. Tak mniej więcej się to wszystko zaczęło.
Potem przestaliśmy się ograniczać i robimy wszystko co tylko przyjdzie nam do głowy lub o co poproszą nas klienci. Wysyłamy w świat, pokrowce na rowerowe siodełka i ramy, czapki, szale, kominy, koce, akcesoria do samochodów i inne cuda. Wszystko co za pomocą szydła, można przekuć z myśli w coś namacalnego. Po prostu: WOOL UP YOUR LIFE! W naszym życiu włóczka ciągnie się po podłogach, zawsze mamy ją przy sobie na spacerze, w knajpce, na wycieczce rowerowej… wszędzie!
Jak to się stało, młoda kobieta złapała za druty, przełamując stereotyp, że jest to zajęcie tylko dla naszych babć ?

Właściwie to nieustanie dziwi mnie to pytanie, bo przyznam szczerze, że mnie szydło czy druty nigdy nie kojarzyły się z babcinym atrybutem. SERIO! Zawsze wydawało mi się, że są to magiczne przedmioty, które umożliwiają stworzenie czegoś unikatowego, tylko mojego. Już jako nastolatka sama usztrykowałam sobie kapelusz, żeby nikt inny nie mógł mieć takiego samego. Nota bene mam go do dzisiaj. To jest magia rękodzieła.
Nawet jeśli ktoś zrobi sobie taki sam szalik to na pewno był w innym zakątku świata, gdy go robił, a między oczka „wplótł inne myśli”. Ja zawsze tworząc coś na zamówienie, myślę o danej osobie, staram się naładować daną rzecz pozytywną energią. Sama, gdy kupuję coś od rękodzielnika zastanawiam się o czym ten człowiek myślał tworząc przedmiot, w którego posiadanie weszłam.
Dla mnie magia i właśnie dlatego złapałam za szydło!
Zimą alpy, narty, praca na stoku (co wcześniej nam zdradziłaś, ale i dzierganie. Tworzysz wiele ciekawych projektów od czapek, opasek przez ozdoby rowerowe, czy jest granica gdzie kończą się twoje pomysły? 

Szczerze mówiąc nie lubię się ograniczać, uważam, że człowiek to na tyle kreatywne stworzenie, że zawsze wymyśli coś nowego. Poza tym uwielbiam, gdy w moim życiu dużo się dzieje. Ponadto kocham ludzi, a ludzie mają nieograniczoną ilość pomysłów. To niesamowite źródło, które nigdy nie wysycha. Dlatego nawet gdy mi brakuje weny  to zawsze są przyjaciele lub znajomi, którzy w najmniej oczekiwanym momencie napiszą: Iguś, a zrobiłabyś mi…..
Z tego miejsca pragnę podziękować wszystkim, którzy podsyłają mi podpowiedzi, zdjęcia, zamówienia, które rozbudzają moją wyobraźnię. To niesamowicie miłe wiedzieć, że ktoś o nas myśli,sprawiacie mi tym ogromną radość!
Wiemy, że na co dzień nie mieszkasz w Polsce lecz w Szwecji, sądzisz że polskie społeczeństwo podejmuje bardziej świadome wybory dotyczące tego, co naszą względem Szwedów ? 

Niestety myślę, ze to jednak Szwedzi są bardziej świadomi w tej kwestii. Są bardzo przywiązani do rodzimych marek. Jasne, że w Stockholmie kobiety chodzą i do Zary i do H&M’u, bo to ogromne miasto, w którym jest miks narodowościowy i każdy chce znaleźć coś co mu się zwyczajnie podoba, ale… ale jak w metrze facet czy babka ma kurtkę Fjallraven to istnieje duże prawdopodobieństwo, ze to Szwed lub Szwedka. Oczywiście może to wynikać z tego, że to zwyczajnie wypasione kapoty, ale tradycja i przywiązanie do solidnej szwedzkiej marki też robi w tej kwestii swoje.
Coś naprawdę w tym jest, bo na ulicy wciąż często widzi się Volvo, w telewizji królują reklamy Kappahl’a, a KFC nadal do Szwecji nie wpuścili! Zastanawia mnie fakt, że McD. się wdarł….

fb: https://www.facebook.com/BikeAndSoulDesign?fref=ts
~~~
A specjalnie dla naszych czytelników mamy rabat 10% na artykułu BIKE and SOUL !

Be First to Comment

Dodaj komentarz